• Home
  • Wywiady
  • CZY POTRZEBNE SĄ ZMIANY KWALIFIKACJI OSÓB PRACUJĄCYCH W SKLEPACH ZAOPATRZENIA MEDYCZNEGO?

CZY POTRZEBNE SĄ ZMIANY KWALIFIKACJI OSÓB PRACUJĄCYCH W SKLEPACH ZAOPATRZENIA MEDYCZNEGO?

Avatar By on 8 sierpnia 2018 0 26 Views

Dużo się mówi ostatnio o różnych zawodach medycznych, zarówno w kontekście wynagrodzeń jak i kompetencji. W ostatnich tygodniach debatę publiczną zdominował też temat osób niepełnosprawnych i ich sytuacji. Tematem dość niszowym i rzadko poruszanym jest natomiast kwestia zaopatrzenia w wyroby medyczne. Pracownicy sklepów, którzy opiekują się osobami niepełnosprawnymi, dobierają im odpowiedni sprzęt medyczny i zajmują się później jego „konserwacją” to grupa, o której często nie słyszymy. O tym jak pracują sklepy medyczne i o pracownikach tych sklepów rozmawiamy z Panem Mirosławem Padjaskiem, wiceprezesem Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Wyrobów Medycznych POLMED.

Kto pracuje w sklepach medycznych?

W sklepach medycznych pracują sprzedawcy, którzy posiadają specjalistyczną wiedzę w zakresie zaopatrzenia w wyroby medyczne. Osoby takie muszą posiadać wiedzę o sprzęcie w jaki są zaopatrywani pacjenci. Dodatkowo muszą posiadać wyjątkowo duży zasób empatii dla pojawiających się w sklepie chorych i ich opiekunów.

Czym na co dzień zajmuje się osoba pracujące w sklepie medycznym?

Zakres zadań jakie ma osoba pracująca w sklepie medycznym w części nie różni się od tego czym zajmują się sprzedawcy w innych sklepach: otwarcie sklepu, dbanie o porządek, o sprawy fiskalne w postaci raportów kasowych, zestawień sprzedażowych np. ewidencji korekt itp. Dodatkowo to także przygotowanie raportów do systemów rozliczeniowych NFZ. Jednak najważniejszym zajęciem sprzedających jest pomoc pacjentowi w doborze optymalnego wyrobu medycznego – doradzenie, dobór modelu czy rozmiaru. To jest ich podstawowa działalność.

Jakie wykształcenie i kwalifikacje muszą posiadać te osoby?

To jedno z bardziej skomplikowanych pytań i wymaga ono szerszego omówienia. Według europejskich i tym samym polskich wymogów prawnych, sprzedawcy wyrobów medycznych na wolnym rynku nie muszą mieć żadnych specjalistycznych kwalifikacji. Prawo wymaga od nich jedynie zapoznania się z instrukcjami używania sprzedawanych wyrobów medycznych. Odmiennie natomiast wygląda to na regulowanym rynku świadczeń zdrowotnych. W Polsce regulatorem jest płatnik w postaci Narodowego Funduszu Zdrowia i Ministerstwa Zdrowia. W ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej czytamy m.in, że to Prezes NFZ określa warunki do zawarcia umowy ze świadczeniodawcą. Prezes NFZ wydał w 2016 roku zarządzenie, w którym określił wymagane kwalifikacje personelu do wydawania wyrobów medycznych na zlecenie. Zgodnie z tymi wymogami zawsze w sklepie wydającym zaopatrzenie medyczne powinna być obecna osoba z wykształceniem co najmniej średnim, która ukończyła kurs z zakresu towaroznawstwa materiałów medycznych i mająca dwuletni staż pracy w zakresie zaopatrzenia w wyroby medyczne. Może to też być osoba, która ukończyła studia wyższe na jednym ze wskazanych kierunków: inżyniera biomedyczna, technik ortopeda, fizjoterapeuta, technik farmaceutyczny, magister farmacji, pielęgniarka lub lekarz. I do tego z co najmniej rocznym ogólnym stażem pracy w zakresie zaopatrzenia w wyroby medyczne.

Trzeba przyznać, że to wysokie kwalifikacje. Czy przy niedoborze kadr w opiece zdrowotnej są realne do spełnienia?

Niestety, z danych naszej Izby wynika, że ponad 2 tysiące sklepów zaopatrzenia medycznego ma ten sam problem co, jak się wydaje, cały system ochrony zdrowia.

Może dzięki tym kryteriom możemy mieć pewność, że usługi w sklepach medycznych są świadczone przez profesjonalistów, a co za tym idzie jest to fachowa pomoc? Czy jest jakiś system, który pozwala kontrolować czy osoby te świadczą usługi na odpowiednim poziomie?

Praktycznie – niestety nie. Kontrole przeprowadzane u świadczeniodawców przez pracowników NFZ sprowadzają się do sprawdzenia kompletności wymaganych dokumentów. Sprawdzają oni jedynie czy osoba posiada wykształcenie wymagane zarządzeniem Prezesa NFZ i czy ma odpowiednio długą praktykę – niestety w tym zakresie to absolutna fikcja, gdyż prezes NFZ nie określił zakresu, czasu i sposobu odbycia takich praktyk. Jednym słowem liczy się tylko to, czy ktoś może wykazać się rocznym zatrudnieniem, a nie to jakiej wiedzy nabył w tym czasie. Dodatkowo pracownicy NFZ nie mają żadnej procedury praktycznego sprawdzania kompetencji personelu sklepów w zakresie doboru wyrobów medycznych, w trakcie kontroli. Nie mają też do tego odpowiednich kompetencji, gdyż nie są to osoby z odpowiednim przygotowaniem do doboru wyrobów medycznych do zaopatrzenia indywidualnego.

Co należałoby zrobić, by tę sytuację poprawić?

O tym mówię publicznie już od wielu lat: rozpocząć edukację w zakresie doboru wyrobów medycznych do zaopatrzenia medycznego, gdyż dziś poziom kształcenia w kraju jest niewystarczający. Oczywiście jest kilka uczelni, które już parę lat temu rozpoznały ten problem i starają się go naprawić, ale jest ich za mało, kształcą w niepełnym zakresie, a czas poświęcany na szkolenie jest ewidentnie za krótki. Brakuje też odpowiednich praktyk, a bez tego ciężko zdobyć niezbędne kwalifikacje i doświadczenie. Warto tu wspomnieć, że dwa lata temu Wydawnictwo Lekarskie PZWL wydało fantastyczną pozycje akademicką w postaci: Wyroby medyczne do zaopatrzenie indywidualnego, pod redakcją docenta Krzysztofa Gieremka z Górnośląskiej Wyższej Szkoły Handlowej w Katowicach, gdzie kieruje on wydziałem fizjoterapii. Ta książka zlikwidowała lukę, która w tym obszarze występowała.

Co w tym zakresie robi Izba POLMED?

Przede wszystkim staramy się od lat wskazywać legislatorom, jak obecne uregulowania wpływają na rynek pracy. Przykładowo – mocno iluzoryczne jest to, by lekarz lub magister farmacji pracował w sklepie medycznym za 2500 zł netto. Podobnie sytuacja wygląda z fizjoterapeutami, którzy na dodatek, często nie chcą pełnić roli „zwykłego” sprzedawcy, gdyż byli kształceni przede wszystkim w kierunku pracy z pacjentem w zakresie jego rehabilitacji i tak postrzegają swoją podstawową rolę. Dlatego też ostatnio wystąpiliśmy do MZ z wnioskiem o włączenie nowej kwalifikacji rynkowej „Zaopatrywanie w wyroby medyczne” do Zintegrowanego Systemu Kwalifikacji.

Czy oznacza to, że chcielibyście stworzenia nowego zawodu medycznego?

Formalnie nie, chcemy jedynie odpowiedzieć na potrzebę uzupełnienia braków kadrowych w tym ważnym zakresie. Właściwy dobór sprzętu medycznego, odpowiednia „obsługa” pacjenta, to przecież kwestie które wpływają na jego bezpieczeństwo i zdrowie. Warto naszym zdaniem zdefiniować wymagania kwalifikacyjne na stanowisku sprzedawcy w sklepie medycznym. Urealnić je i przystosować do dzisiejszych potrzeb i możliwości, ale zapewniając jednocześnie pacjentom najwyższą fachową obsługę i bezpieczeństwo.

Jak to zrobić w praktyce?

Już dziś na rynku pracy są dostępne osoby z wykształceniem średnim, które obecnie nie mają możliwości zdobycia kwalifikacji do pracy w sklepie medycznym. Osoby te, po uzyskaniu kwalifikacji „zaopatrywanie w wyroby medyczne”, o którą wnioskujemy, mogłyby znaleźć zatrudnienie w sklepach medycznych. O szczegółach logistycznych rozmawiamy z Ministerstwem Zdrowia, ale jesteśmy dobrej myśli.

Kto nadawałby takie uprawnienia/certyfikaty?

Nadawałaby je instytucja certyfikująca, czyli taka, która ma uprawnienia do nadawania określonych kwalifikacji włączonych do Zintegrowanego Systemu Kwalifikacji, jednym słowem do wydawania określonych certyfikatów.

Taką instytucją może zostać każdy podmiot prowadzący działalność gospodarczą, jeżeli zapewnia warunki organizacyjne i kadrowe umożliwiające przeprowadzenie walidacji, zgodnie z wymaganiami określonymi w opisie kwalifikacji. Oczywiście należy złożyć do Ministerstwa Zdrowia stosowny wniosek, który podlega ocenie i wnieść opłatę 10.000 zł. Jeżeli ocena jest pozytywna, to minister nadaje uprawnienie do certyfikowania określonej kwalifikacji w drodze decyzji administracyjnej.

Czy przedstawiciele innych zawodów medycznych, np. fizjoterapeuci, nie powinni się obawiać, że niejako stracą miejsca pracy?

W mojej ocenie rynek pracy dla fizjoterapeutów co roku znacznie się powiększa. Wynika to z wielu powodów, ale dwa są najważniejsze. Zaliczam do nich wyższą świadomość społeczeństwa w zakresie niezbędności zabiegów rehabilitacyjnych w skutecznym procesie leczniczym oraz bezsprzeczny sukces fizjoterapeutów, którzy po 20 latach wywalczyli sobie ustawę o zawodzie fizjoterapeuty. Oczywiście mamy też bardzo twarde dowody na to, że rynek usług fizjoterapeutycznych nieustannie rośnie. Wynikają one z przyznanych w 2016 roku nowych przywilejów dla rodzin i ich dzieci ustawą „Za życiem”, a także tegorocznych zmian legislacyjnych przyznających od 1 lipca tego roku osobom z orzeczonym znacznym stopniem niepełnosprawności szereg nowych przywilejów. W dużej części przywileje te dotyczą nieograniczonego dostępu do niezbędnych usług rehabilitacyjnych. Spowodowało to skokowy wzrost budżetu NFZ na ten zakres świadczeń zdrowotnych. Jestem więc pewien, że fizjoterapeuci nie mają się czego obawiać.

  Wywiady